Chyba każdy człowiek uwielbia dostawać prezenty i obdarowywać nimi swoich bliskich. Nie ma nic lepszego niż pudełko pełne niespodzianek, które sprawi przyjemność tobie i... twojemu kotu! Kot w worku od Dominiki pozbawił mnie wszelkich wątpliwości, że ten box nadaje się dla każdego. Ręcznie robione rzeczy, kocie motywy, prostota i pomysłowość to rzeczy które podbiły moje serce gdy tylko otworzyłam swoje pierwsze pudło.



    Kwietniowym motywem był orient, który można było poczuć po otworzeniu przecudownego mydełka od Manufaktury Piany. Niewyobrażalnym jest jak z tak prostej rzeczy można stworzyć coś tak cudownego. Piękny wygląd, orientalny zapach i skład tego produktu urzekł mnie najbardziej z całego boxu! Na pytanie kiedy go użyje odpowiem od razu, że nie wiem. Na prawdę szkoda mi zepsuć takiego dzieła sztuki.



   Coś dla kota? Aż dwie zabawki, które od razu spodobały się Apolonii! Kotka ma cały kosz zabawek, ale jeszcze nigdy tak długo nie miętosiła swojego prezentu. Długi ogonek myszki od Mrumru Hand Made sprawdził się cudownie przy ostrzejszej zabawie. Moje ręce wyszły z tego cało! Kuleczka od Marrgoo swoim orientalnym wyglądem i interesującym dla kota zapachem sprawiła, że została cała wymiętoszona i obśliniona. Gdyby tego było mało, to w paczce znalazło się coś pysznego dla naszych głodomorów. Dostaliśmy mięsne patyczki od Alpha Sprit o bardzo dobrym składzie. Brak w nich podejrzanych składników, co jest bardzo ważne dla barfowców.



  W kwietniowym boxie znalazła się makatka, którą chętnie ozdobię swoją ścianę. Surowa bawełna, głowa orienta i przecudowne pomponiki od Kulkowa tworzą spójną całość. Zazwyczaj nie lubię tego typu rzeczy, ale taki minimalizm mi się podoba.



Oglądając poprzednie boxy widać włożone w to serce i masę pracy wspaniałych kociarzy. Jeśli kiedyś zechcecie zrobić przyjemność komuś, czy po prostu sobie to bez chwili namysłu zamówcie kota w worku. Mówi to osoba, która nigdy wcześniej nie była do niego przekonana!


Dostępny na:  Kot w worku

   Każdy kociarz musiał stawić czoła problemowi, jakim jest wybór odpowiedniego żwirku. Betonit, drewno, słoma, czy slikon - każdy z tych żwirków posiada swoich zwolenników. Mi osobiście najmniej przypadł do gustu ten pierwszy, który Apolonia wynosiła z kuwety w dużych ilościach na swoich puszystych łapkach. Stawiam na gruboziarniste, ciężkie żwirki silikonowe oraz słomiane. Gdy usłyszałam o nowości od znanego sklepu zoologicznego Krakvet uznałam, że muszę go mieć! Jesteście ciekawi jak wypadł w naszym teście? Zostańcie z nami do końca!



Diamentiq to żwirek w stu procentach naturalny, dostępny w wersji bezzapachowej, pomarańczowej, jabłkowej, cytrynowej i lawendowej.
"Pozwoli Ci z łatwością utrzymać czystość w kuwecie, a także poza nią. Zaspokoi potrzeby najbardziej wymagających właścicieli kotów i ich mruczków. Wysoka chłonność produktu gwarantuje doskonałą czystość w kuwecie oraz neutralizuje nieprzyjemne zapachy, pozostawiając naturalną świeżość. Właściwości antybakteryjne sprawiają, że produkt jest całkowicie bezpieczny dla Twojego pupila i nie powoduje alergii. Produkt nie pyli się i nie przykleja do kocich łap, dzięki czemu nie jest roznoszony po mieszkaniu. Formuła żwirku nie zbryla się, dlatego można utylizować go drogą sanitarną. Wszystko to sprawia, że żwirek DIAMENTIQ to prawdziwy diament wśród żwirków dostępnych na rynku." - czytamy na stronie Krakvet.


  Po wsypaniu całego opakowania o zapachu jabłka 3,8l do kuwety, kotka od razu wskoczyła do niej, aby go przetestować. Jak każdy silikon po zużyciu absorbuje koci mocz i zmienia kolor na żółty. Zapachu, nawet przy grubszej sprawie, przy kuwecie zamkniętej wcale nie czuć. Przy jednym kocie jedno opakowanie starcza na około 20-30 dni więc jestem bardzo mile zaskoczona, ponieważ jest bardzo wydajny. Zapach jabłka jest dla mnie ledwo wyczuwalny, co dla niektórych może być plusem, gdyż nie wszystkie koty lubią perfumowane żwirki.


Żwirek nie pyli się co jest bardzo istotną rzeczą i nie nosi się na łapach. Przy kuwecie zamkniętej, oraz wycieraczce nie trzeba codziennie odkurzać w domu. Jednak jeśli macie małe mieszkanie to może wam przeszkadzać odgłos kopania kota w kuwecie.

Dostępne na: www.krakvet.pl
   Oleje pochodzenia zwierzęcego są jednym z najważniejszych elementów diety naszych kotów. Wybór oleju z łososia jest bardzo istotny, ponieważ to z niego nasz kot czerpie wiele zdrowotnych korzyści. Jak wybrać odpowiedni produkt i nie wyrzucić pieniędzy w błoto? Pochodzenie ryb, opakowanie, wszelkie dodatki i badania są istotnymi elementami we wpływie oleju na prawidłowy rozwój naszych kociastych.


Co tak naprawdę daje olej z łososia?
   Otóż jest to naturalny suplement zawierający kwasy Omega-3, EPA i DHA. To on pozytywnie wpływa na skórę, sierść, układ trawienny, stawy czy poprawia funkcjonowanie układu sercowo-naczyniowego. Jest nierozłącznym elementem Barf i bez którego nie wyobrażamy sobie kociego posiłku.


  • Opakowanie - w przypadku tak delikatnego i wrażliwego na światło produktu opakowanie nie może być transparentne. Promienie słoneczne powodują szybką degradację nienasyconych kwasów tłuszczowych. Najlepiej z pompką odmierzającą ilość oleju, która zapobiegnie wylewaniu. 
  • Olej musi pochodzić od łososi dzikich, atlantyckich, a nie hodowlanych, które nie mają zbytnio wartości odżywczych. 
  • Kolory w jakich kupić możemy oleje z łososia bywają różne - od pomarańczowych aż do jasno żółtych. Każdy z nich może być bardzo dobry jeśli nie posiada żadnych barwników i dziwnych dodatków. Zapach powinien być delikatny i zachęcać zwierze do jedzenia. 
  • Inwestujmy tylko w oleje, które posiadają badania! W wielu olejach nieznanego pochodzenia znajdują się szkodliwe konserwanty i metale ciężkie które tylko pogorszą sprawę. Stawiajmy na badane produkty. 


Atlantic Salmon Oil - Pokusa

- dostępny w opakowaniu 300ml
- kolor oleju to słomowy co daje nam pewność, że nie zawiera jakichkolwiek barwników
- smak delikatnie rybi i bardzo chętnie jedzony przez Apolonie, zwłaszcza w mieszance Barf
- certyfikat HumadGrade - najwyższa jakość
- olej zbadany pod kątem obecności metali ciężkich, substancji toksykologicznych 
- cena adekwatna do jakości     



Jakie są nasze odczucia? 
Przyglądając się walorom produktu mogę stwierdzić, że wypada lepiej niż wcześniej używany olej firmy Grizzly. Dlaczego? Ma certyfikat i cenowo wypada odrobinę taniej. Apolonia ostatnio przez stres związany z sesją (która już niedługo pojawi się na blogu) nabawiła się łupieżu. Już po kilku dniach stosowania nowego oleju problem znikł. Futro jak zawsze jest delikatne, lśniące i pięknie się prezentuje. Jeśli chodzi o smak, to Apolonia z reguły akceptuje większość olejów z łososia i chętnie wylizuje miseczkę. Zapach ryby nie utrzymuje się na futrze zwierzaka, co jest dużym plusem produktu. 



 Dostępny: Olej z łososia od Pokusy
   Nie mogę uwierzyć, że to właśnie dzisiaj mija dokładnie 2 lata, odkąd moje szczęście przyszło na świat. Jestem osobą, która uważa, że zwierzęta to najlepsze co mogło nas w życiu spotkać i tylko one tak naprawdę kochają bezinteresownie. W ciągu ostatnich kilku miesięcy kotka bardzo mocno się zmieniła. Pojawiła się kryza z prawdziwego zdarzenia, a kufa stała się bardziej wyraźna. Urodziny Apolonii są dla mnie bardzo ważne i musiałam je szczególnie uczcić. Tort jaki podałam składał się z kurczaka w galaretce i został w krótkim czasie ze smakiem zjedzony.


Jednak to nie "tort" był wyzwaniem, a prezent! Po długim poszukiwaniu i namysłach w końcu wybrałam idealny prezent, który zostanie ze mną już na zawsze. Chciałam wam przedstawić zestaw "Imprints of Love" od dobrze wam już znanej firmy Łapeczkowo. Dlaczego go wybrałam? Od lat zbieram rzeczy, które upamiętniają najpiękniejsze chwile. Zestaw, na który się zdecydowałam, to kolejne dzieło sztuki, które już zawszę będzie w szczególnym dla mnie miejscu. Te łapki będą przypominać mi o tym co łączy mnie z Apolonią.


 Każdy zestaw max „Imprints of Love” zawiera:
– gotową masę modelarską (1 szt)
– spersonalizowaną, ręcznie przygotowaną i zdobioną ramkę 3D na odcisk łapki (1 szt)
– elementy ozdobne (drewniana klamerka np. na zdjęcie i drewniane serduszko)
– wałek i patyczek
– instrukcję
– bawełnianą łapeczkową torbę na ramkę 3D
– smakołyki dla twojego koteła


Do zestawu dostajemy dokładną instrukcję przygotowania. Przysmaki świetnie nadadzą się jako nagroda za wspaniałą współprace dla naszego kota, bo przecież on tu jest najważniejszy.  Pamiętajcie też, żeby nie zmuszać kota na siłę i robić wszystko z delikatnością. Z efektu jaki osiągnęliśmy jesteśmy bardzo zadowolone i nie możemy doczekać się, aż ramka zajmie miejsce na ścianie. Wystarczy jedna paczka od Łapeczkowo, żeby zakochać się na zabój.



Zestaw Imprints of Love i wiele innych możecie znaleźć na: www.lapeczkowo.pl
Kilka dni temu dotarła do nas paczka od dobrze znanej firmy Applaws. Dostaliśmy do testów wysokojakościowe produkty, które pojawiają się w każdym dobrym sklepie zoologicznym.
Firma w swojej ofercie dla kotów ma dostępne karmy mokre (puszki, saszetki, tacki), suche oraz przysmak w postaci filet z tuńczyka. Przysmak to coś co zamierzałam od dawna kupić więc bardzo chętnie zrobię kolejna recenzje skupiającą się tylko na nim.




Na pierwszy ogień idzie nowość, czyli pakiet pięciu saszetek 50g w trzech różnych smakach (kurczak, kurczak z kaczką oraz kurczak z jagnięciną). Ogromnym plusem jest wielkość opakowań, które są idealne na jedną porcję dla kota. Mamy wtedy pewność, że porcja jaką podajemy jest świeża. Kotka Apolonia na co dzień jest na diecie BARF (o którym już kiedyś wam wspominałam), lecz mimo to co jakiś czas podaje jej filetówki, czy pełnowartościowe puszki dobrych firm.



Apolonia skosztowała, każdego smaku z pakietu i nie zostawiła ani odrobiny. Jednak kurczak z kaczką w galaretce był naszym faworytem i będzie u nas gościł o wiele częściej. Saszetki, jak i puszki, mają wiele wariantów smakowych, więc z łatwością dogodzicie swojemu kotu. Skład wszystkich mokrych karm Applaws to samo mięsko, bulion/galaretka oraz dodatek roślinny czyli np. ryż. Przez brak tauryny i tłuszczów potrzebnych kotu do prawidłowego funkcjonowania, karma będzie świetnym dodatkiem, który urozmaici dietę naszych kociastych.



A czy wasze koty kochają Applaws?


Pyszne posiłki zapewnił: www.applaws.net.pl


    Jakiś czas temu zostaliśmy wybrani na ambasadorów przecudownej firmy, której produkty kierowane są do prawdziwych miłośników zwierząt. Ludzi zwariowanych na punkcie swoich czworonogów nie brakuje, dlatego tak cudownie jest znaleźć firmę, która to rozumie. Jeśli uwielbiasz designerskie gadżety, a estetyka jest dla Ciebie bardzo ważna to świetnie trafiłeś.


Zestaw "Go walk" to pierwsza paczka od Łapeczkowa, którą osobiście mieliśmy przyjemność testować. W bardzo minimalistycznej, estetycznej paczce znalazła się ręcznie wykonana taśka oraz poddupnika w przepięknych wiosennych kolorach. My dostaliśmy wersje z różem, lecz na stronie możecie zamówić, także wersję w odcieniu szarości i turkusu. Pewnie teraz zastanawiasz się o czym ja mówię i do czego ma to służyć?


Pierwszym i moim zdaniem najważniejszym elementem całego zestawu jest wcześniej wspomniana taśka. Jest to nieduży woreczek, który może zostać przypięty do spodni, transportera, czy torby. Możemy schować tam ubrudzoną piłkę, przysmaki czy tak jak ja brudne chusteczki! Pierwszy dzień, w którym miałam możliwość testowania zestawu wpadłam na spacerze w błoto, a brudne buty to moja zmora i nie obyło się bez użycia mokrych chusteczek, które później musiałam gdzieś schować. Test zdany na 5+!



Drugą rzeczą w zestawie jest poręczny, zwijany poddupnik, który zachwycił mnie swoją prostotą. Ile razy siadaliście na trawie, lub kamieniu bo wasz kot uznał, że musi postać 10min w jednym miejscu? Żal by wam było usiąść na czymś tak estetycznym? Nic się nie martwcie! Obie rzeczy z zestawu łatwo "upierzecie" pod kranem! Wystarczy woda i dosłownie parę ruchów gąbką żeby i jedno i drugie było jak nowe.


Nie mogę zapomnieć o wspaniałych buttonach, które zawiesiłam na torbie i szelkach Apolonii. Już trzy osoby wypytywały mnie o nasz team i były zachwycone. Zestaw "Go walk" w przepięknym, brudnym różu jest teraz zawsze w mojej torbie.



Zestaw dostępny na: Łapeczkowo.pl
   Nigdy wcześniej nie robiłam recenzji miseczek dla kota, a przecież są dość istotną częścią kocich akcesoriów. Wielkość, głębokość, masa oraz jakość jest naprawdę ważna. Zazwyczaj w sklepach dostępne są ceramiczne, metalowe lub plastikowe miski. Każda z nich ma swoje zalety i wady, więc jak wybrać tą idealną?


  Przy tak dużym kocie jak Maine Coon, które maja dość masywny pysk i duże wibrysy to nie lada wyzwanie. Większość misek jest wąskie, małe i lekkie co w przypadku kotów jedzących na podwyższeniu jest dużym problemem. Oprócz Apolonii mamy też psa, który zjadłby każdą porcję kota w sekundę, więc zmuszeni zostaliśmy karmić kota wyżej. Metalowe, czy plastikowe miski wiecznie spadały z komody a ceramiczne kończyły swój żywot po tygodniu.


I nagle znalazłam moje zbawienie czyli firmę PLANT&HOME, która z miłości do natury tworzy przepiękne rzeczy. Mamy do wyboru stoliczki w wersji psiej oraz kociej w wielu kolorach. Każdy produkt w ich ofercie wykonany jest z ogromną starannością i dbałością o każdy szczegół. Uwzględniane są nawet najmniejsze prośby klienta, za co serdecznie im dziękuję.


Stoliczek Rybka jaki posiadam ma jedną, większą miskę o średnicy 13cm. Apolonia jada BARF, a wodę wypija z fontanny więc jedna duża miseczka sprawdza się idealnie. Stoliczek jest dość ciężki i w końcu nie jeździ po całej komodzie co zauważyłam w przypadku innych misek. Miseczka świetnie się prezentuje i łatwo utrzymać ją w czystości.



Jesteście ciekawi jak wyglądają rybki z dwoma miseczkami czy też w innych kolorach? A może też chcecie taką mieć?
Koniecznie wpadnijcie na ich stronę: plant-and-home.pl