Miau Cafe - kocia kawiarnia

 

Kilka dni temu w końcu spełniłam swoje postanowienie i odwiedziłam Warszawską kawiarnie pod dumną nazwą "Miau Cafe".  Byłam tak oczarowana tym miejscem, że niewiele zrobiłam zdjęć za co bardzo przepraszam. Kawiarnia w środku zachwyca wyglądem, pięknie pachnie kawą a pani za ladą ma przepiękny uśmiech. Razem z moją najbliższą przyjaciółką bierzemy kawe, afri cole oraz czekoladowe ciasto z granatem. Kawa na najwyższym poziomie, a wszystko inne pyszne.




Wygląd kawiarni zachwyca, gdyż co chwile mamy coś "kociego" albo przystosowanego dla kotałków. Kotów jest siedem i wszystkie zabrane z domu po śmierci swojej właścicielki. Dziękuje z całego serca właścicielce, która miała tak dobre serce i zabrała całą gromadę, nie skazując ich na schronisko czy oddzielenie. Kotki są przyzwyczajone do ludzi i w trakcie drzemki, totalnie nie obchodzi ich czy jesteś czy może nie, co widzimy chociażby bo Milusi!




W kawiarni obowiązuje, także owy regulamin, gdyż nie wszyscy niestety są świadomi, że koty to nie zabawki. Nawet ja byłam świadkiem, jak ludzie kompletnie nie przejmowali się głaszcząc śpiącego kota. Kawiarnia dla kota to dom w którym się je, śpi oraz załatwia i uszanujmy, że wtedy kota się nie dotyka. Niestety przez kompletny egoizm sporo osób wystawia negatywną opinie na temat tego
miejsca, a dlaczego?



"Bo koty spały a dziecko się nudziło",  "kot nie chciał się bawić".... Po prostu ręce opadają...


W kawiarni, możemy zauważyć przepiękne drapaki rufiego, dużo półek do wspinaczki oraz okno na ulice, gdzie te małe pyszczki siadając na parapecie zachęcają do wejścia. Serdecznie zapraszam miłośników kotów do przybycia do tego miejsca chodź na chwilę.



Komentarze