Pierwszy kot w domu

Nie wszyscy mają szczęście wychowywania się wśród zwierząt w swoim domu rodzinnym. Wielu ludzi dopiero usamodzielniając się, decyduje się na pierwszego, wymarzonego zwierzaka. Ja miałam szczęście, gdyż zawsze towarzyszyły mi psy, chomiki, papużki czy rybki.  Wszystko fajnie, a gdzie koty? Przyznałam się już w pierwszym wpisie, że jeszcze bardzo niedawno bałam się kotów i ich nie lubiłam! Nie zamierzam znowu powtarzać mojej historii jak przekonałam się do kotów, ale tak w tym momencie jestem zwariowaną kocia mamą rocznej kotki.  Spróbuje przybliżyć wam jak ja poradziłam sobie wprowadzając swojego pierwszego kota do domu, w którym są dzieci, pies oraz inne gryzonie.




Nie zdecydowałam się na Maine Coona ze względu tylko na wygląd to już na pewno zauważyliście ale także, za ich przewspaniały charakter i mądre główki. Kiedy już byłam pewna rasy zaczęłam czytać przez wiele miesięcy blogi na temat wprowadzenia kota, wychowania a przede wszystkim żywienia tych zwierząt. Nie miałam bladego pojęcia o żwirkach, karmach dla kota i ich przyzwyczajeniach, a więc bardzo dziękuje za wspaniałe wpisy wielu ludzi na temat tych wspaniałych zwierząt. Czytając możemy zapobiec wielu błędów, które mogą nas bardzo dużo kosztować. Pamiętajmy, że to my kształtujemy dobre i złe nawyki kota i jesteśmy za nie odpowiedzialni.

Wybaczcie za kiepską jakość zdjęć lecz tylko takie odnalazłam, kiedy Apolonia była jeszcze w rodzinnym domu. 


Ja poszukiwałam kocurka rasy maine coon, a zostałam mamą przepięknej, rudej solid kotki, gdyż na zdjęciach skradła mi serce. Wiedziałam, że to ona będzie moją wybranką i tak już pozostało. Dlatego namawiam, że nie szukajcie kotka ze względu na kolor, płeć tylko weźcie takiego, który was w jakimś sposób poruszy nie ważne czy to rodowodowy maniek czy przepiękny burasek. Wstawiam zdjęcia mojej małej Apolonii oraz jej rodzeństwa i rodziców. Była ona jedyną kotka z całej czwórki małych kuleczek oraz ukochaną córeczką swojego tatusia.


  Na zdjęciu powyżej mała Apolonia wraz z swoim ukochanym rudym ojcem do którego od razu pobiegła, gdy przyjechałam, aby zabrać ją do nowego domku.  Ojciec Apolonii, w tym roku znowu został ojcem i spłodził kolejną czwórkę małych kociaków.





Apolonia, była największym urwisem spośród całej gromadki, może to dlatego, że miała wsparcie tatusia albo to typowa baba. Do dzisiaj jest wybredną, arystokratką z ciągłym wzrokiem mówiącym "Mi się należy". A wracając do tematu posta, gdy przyjechałam do domu z małą koteczką nie pozwoliłam jej za bardzo dotykać lecz zapoznać się z psem oraz pozwolić schować za łóżkiem. Tam spędziła spokojnie noc, mając kuwetę, którą użyła dopiero po 24h oraz jedzenie wraz z piciem. Wychodzić zaczęła dopiero dzień później, co sprawiło mi ogromną radość oraz ulgę. Nie jestem wstanie teraz powiedzieć, kiedy kotka zaczęła schodzić na parter ani pierwszy raz głaskać lecz każdy kot inaczej przeżywa takie chwile i moją radą jest cierpliwość i jeszcze raz cierpliwość. Zadbajmy, aby nie zmieniać kotu karmy w pierwszych dniach czy żwirku w kuwecie. Moja Apolonia do dzisiejszego dnia bez problemu trafia do swojej kuwety mimo, że często zmieniałam jej żwirki. 


 Na zdjęciu, wraz z rodzeństwem w wieku prawie 2 miesięcy.


Większy problem miałam z drapakiem, gdyż sporo szukałam odpowiedniego i do dzisiaj nadal szukam tego ideału. W tamtym momencie, aby kotka miała cokolwiek do drapania zamówiłam tekturową falę, dostępną do dziś w internetowym sklepie zooplus. Kotka mimo już swojego wieku dalej chętnie go drapie więc naprawdę warto zakupić ten drobiazg.



Zdjęcie powyżej przedstawią mamę Apolonii i ukazuje jej piękne oraz wyjątkowe futro. Tricolor odziedziczają wyłącznie kotki (u samców zdarza się lecz bardzo rzadko i jest to błąd). W tym przypadku tricolor odziedziczyła jedna koteczka dopiero w drugim miocie.



Na zdjęciu niecałe 2 miesięczne kotki z mamusią :) Czyż to nie piękne? Aż serce mi mięknie jak widzę opiekujące się kotki swoim potomstwem.

Gdy już kotek przestanie się was obawiać, zacznie swobodnie zachowywać się w mieszkaniu możecie zacząć zmieniać nawyki żywieniowe czy kuwetowe. Nie wolno z tym zbytnio zwlekać, gdyż później będzie tylko trudniej. Mam nadzieje, że niektórym pomogłam, a może zachęciłam do rozpoczęcia życia wraz z wymarzonym kotkiem.




Na zdjęciu powyżej aktualny wygląd ojca Apolonii oraz jej brata, który kończąc rok osiągnął już 8kg











Na zdjęciu Apolonia w wieku 6 dni :)


A tutaj już w nowym domku, około 5miesięcy.


Komentarze