Kot niewychodzący to kot nieszczęśliwy?

Jeśli czytaliście moje wcześniejsze posty będziecie wiedzieć jakiego zdania jestem jeśli chodzi o wychodzenie kotów. Mnóstwo swojego dzieciństwa spędziłam u dziadków na wsi, gdzie zawsze  były zwierzęta, a w nich, także kochane koty. Wielu ludzi do dzisiaj, nie wyobraża sobie trzymania kota w domu i jeszcze na dodatek karmienia filetem z piersi już nie wspominając o sprzątaniu kuwety. Do dzisiaj mój dziadek puka się w głowie jak widzi, że trzymam kota na "sznurku" czy chodzę z psem do fryzjera. Nie ma sensu kłócić się z ludźmi w ich wieku, można jedynie próbować uświadamiać tych młodszych.


Wszystkie koty, które próbuje sobie przypomnieć, gdyż było to już kawał czasu temu po jakimś czasie nie wracało. Niestety ale mnóstwo kotów ginie z niewyjaśnionych okolicznościach. Ktoś tu będzie krzyczał, że czasem tak bywa a kot jest w mieszkaniu nieszczęśliwy. Jeśli kot ma zapewnione odpowiednie warunku, mnóstwo ruchu i zabawy to nie ma tu mowy o "nieszczęściu". Znam historie kotów, które tak sporo przeszły na dworze, że w tym momencie boją się nawet podejść do drzwi. Moja kocica nigdy nie zaznała, wychodzenia na dwór co jest normalne w hodowlach kotów. No bo jak upilnować kocura do siedzenia na miejscu skoro woła go natura?  Na dworze jest mnóstwo niebezpiecznych samochodów, zwierząt tych dzikich jak i domowych oraz okropnych ludzi! Nie raz się słyszy jak ktoś strzelał z wiatrówki do zwierząt czy specjalnie przejechał! Dlatego nigdy nie pozwolę, aby mój kot był kotem wychodzącym! Moja ciocia była wiecznie przeciwna trzymaniu kociastych w domu, ale tylko
do pewnego wydarzenia. Pewnego dnia, jej 7 letni kot zniknął na dwa tygodnie i został przez niż znaleziony niedaleko domu powieszony na drzewie przez jakiś ludzi!!! Wyobrażacie sobie znaleźć własnego, kochanego zwierzaka? Ten kot zaufał zbyt bardzo tak samo jak moja ciocia myśląc, że kot "zawsze wraca". Nie wiemy jacy ludzie nas otaczają, zdarzają się także, wypadki na drodze.


Apolonia, kilka razy uciekła zaciekawiona ptaszkami lecz za każdym razem została schwytana lub sama wracała. Po sterylizacji totalnie przeszły jej wędrówki i jedynie pozwalam jej na wyjście w szelkach chodź tak naprawdę nawet się o to nie upomina w odróżnieniu od wielu innych kotów.  Posiadam zabezpieczone okna oraz osiatkowany balkon na którym może dzień w dzień przesiadywać. Raz na jakiś czas zabieram ją na dłuższą wycieczkę ale to już w transporterku, gdyż tylko tak można poruszać się po mieście. Zawsze będę nawoływała do przemyślenia tej decyzji oraz zastanowienia się bo czasem może być już za późno.






Zabezpieczenie balkonu siatką z zooplus :)



Komentarze