Międzynarodowa Wystawa Kotów Rasowych - Warszawa

Niedawno w Warszawie miała miejsce międzynarodowa wystawa kotów rasowych na Stadionie Narodowym. Jak często bywa w wypadku Narodowego, frekwencja dopisała, a co za tym idzie, bywało bardzo tłoczno co nie pomagało odstresować się i tak już zestresowanym kotom. Na samej wystawie, zobaczyć można było przepiękne Maine Coony, Brytyjczyki, Egzotyczne oraz wiele innych, mniej znany ras.




Nie będę ukrywać, że stojąc przy klatce z danym kotem, czasami zadawałam sobie pytanie czy on faktycznie powinien tu być? Niektóre typy Maine Coonów, bo o tych kotach mam dużą wiedzę, moim zdaniem powinny zostać w domu z kochającymi właścicielami. Koty na wystawach powinny być nie dobre a wręcz idealne w typie, nie mówiąc już o charakterze. Mnóstwo kotów znerwicowanych, siedziało skulone w klatkach i było widać ze bardzo źle to znoszą. Dlatego też jestem zdania, że nie każdy kot, nie ważne z jakiej jest linii, nie powinien od razu być w wersji hodowlanej. 






Ogólnie wyszłam w dobrym humorze głównie za sprawą możliwości rozmowy ze wspaniałymi ludźmi. Oczywiście nie obyło się bez kosmetyków i nowych puszek dla Apolonii która nie mogła zostać pominięta. Czekamy z niecierpliwością na kolejną wystawę aby napatrzeć się na kocie cuda.





A wam która rasa podoba się najbardziej? A może nasze kochane dachowce?  Jestem ciekawa waszego zdania

Komentarze

  1. Dla mnie na zawsze rosyjskie niebieskie, dlatego naszym pierwszym kotem był właśnie Rusek. Pomimo cudowności maine coona, to minimalnie wygrywa Rusek- za te jego oczy i kolor futerka :) Szkoda, że żadnego zdjęcia nie masz z tym kotem, a w ogóle to znając mojego domowego Ruska, to sądzę, że Mufaska czułby się okropnie na wystawie, w przypadku Ursuska to nie wiem, on ma inny charakter :)) Ale też lubię wystawy, to jedyna czasem możliwość zobaczenia np. Sfinksa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam zdjęcie Rusków ale tak się pochowały, ze ledwo je widać :) Taak sfinksy rzadko można podziwiać chodź osobiście nie wyobrażam sobie mieć kotka bez futerka.

      Usuń
    2. Ja też wolę futrzaste koty:), ale taki sfinks to jakaś alternatywa dla uczulonych ludzi na ślinę kota, a chcących mieć kota ( o ile się nie mylę). Taki sfinks ma mało klaczków, właściwie wcale, więc nie myje się tak, jak inne koty. Ponoć Sybersyjskie też coś takiego mają, że nie uczulają.

      Usuń

Prześlij komentarz